squire blog

Twój nowy blog

Święta święta i po świętach. Teraz nic tylko zrobić podsumowanie minionego roku i listę postanowień na kolejny oznaczony na końcu wdzięczną, szczęśliwą siódemką.

Ale ja nie postępuję wg. schematów więc ani jednego ani drugiego nie będzie. Zobaczymy co życie przyniesie. A nawet jeśli coś sobie w duchu wymyśliłam na pewno nie pomoże mi rozgłaszanie tego na prawo i lewo… choć bardziej z racji studiów na prawo :]

Cóż ja moi drodzy mogę wam u progu tego nowego roku powiedzieć?

Zgodnie z jedną z moich życiowych prawd:
‚najprostsze rozwiązania są zazwyczaj najlepsze’
powiem:

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!

Na szczęście wyrażane w poprzednim raporcie obawy odnośnie stosunków z rodziną nie sprawdziły się. Na szczęście. Jak ro wcześniej wspomniana stwierdziła: ‚Na wyjeździe nauczyłam się pić wódkę z gwinta’. Uważam, ze w wieku sytuacjach bądź co bądź to bardzo przydatna umiejętność :P

Wyjazd można podsumować pozytywnie, mimo wszystko, mimo iż średnia wieku wynosiła 40 lat wliczając to mnie z moimi marnymi 19. Chóralne śpiewy, niekoniecznie na temat, niosły się po całej okolicy :]

No dobra, bo zaczynam pisać od rzeczy.
Pozdrawiam całe A.F.R.O.
Niech wam żaby służą :P

Szanowni nieznani czytelnicy. Zostawiam ku waszej uciesze [bądź nie] mały świąteczny raporcik podsumowujący ostatnie 2 miesiące, jako, że nie często mnie w tym okresie było tu widać :D

Zacznę od rzeczy najmniej przyjemnych, ale nie powiem, że nie należących do ciekawych.

STUDIA
jest jak najbardziej OK
[tak tak, wiem, potrafię porywająco opowiadać]

———–

Teraz coś z innej beczki

RODZINA
Całkiem przyzwoicie biorąc pod uwagę to co już z nimi przeszłam i to co jeszcze dane mi jest przetrwać, szczególnie mając w perspektywie wspaniałego, jednoosobowego Sylwestra, w dziurze na końcu świata, sam na sam z rodzicami i ich wesołą kompanią, bez żadnej znajomej życzliwej twarzy z mojego [względnie okolicznego] rocznika.

Czyli, po świętach w Nowym Roku cały raport świąteczny wyrażający ciepłe stosunki z rodziną w tej części może całkowicie zmienić oblicze.

———-

Teraz przejdę do tej najciekawszej beczki zwanej dalej

ŻYCIE TOWARZYSKIE
To układa mi się jak najbardziej pomyślnie, żeby nie powiedzieć, bombastycznie :D Kilka poznanych ostatnimi czasy osób okazało się nieznanymi znajomymi… no cóż i tak bywa nie? Mieszka się z człowiekiem na jednym piętrze, imprezuje się w jego lokalu, człowiek ten nawet wprawie Cię w stan lekkiego zachwiania umysłu i równowagi a ty go nie kojarzysz… Dziwne przypadki chodzą po ludziach :P

Zaliczyliśmy kilka porządnych imprez… i nabrałam przekonania, ze plotki krążące po mieście o naszym wydziale wcale nie są przekłamane a tym bardziej przesadzone :]

Co z nowosci?
A.F.R.O.
Akademicki Front Radosnego Wypoczynku
Brzmi banalnie, ale banał kończy się na samej nazwie… By wiedzieć co to znaczy A.F.R.O. trzeba się po prostu z nami bawić. Nie można tego wyrazić słowami

———-

I ostatnia cześć wywodów…
CODZIENNOŚĆ
nastrój: niezły, bynajmniej nie świąteczny, bunt minął, zastąpiło go poczucie irracjonalnego szczęścia bez specjalnie sprecyzowanego źródła. Jestem happy, z nastawianiem [jakby to pewna osoba powiedziała] „spoko-loko, luz i spontan” :D Cieszę się sama do siebie jak głupi do sera, ale to może dlatego ze wreszcie spotkałam smerfastycznych ludzi równie kopniętych jak ja :D

———-
PODSUMOWANIE

Omówione części zostały przedstawione krótko i mam nadzieję w miarę treściwie :]

I słowo końcowe:

Wesołych, ciepłych i barwnych Świąt
Wymarzonych prezentów,
i spełnienia wszytskich marzeń,
a także Szczęśliwego nowego roku.
Niech wam się wiedzie :D

DO ZOBACZENIA ZA ROK!
Pozdrawiam

Sandra a.k.a. squire

Nastał bunt na pokładzie, na pokładzie w mojej głowie.
Nieee to nie taki mały buncik, to nawet nie jest zwykły bunt.
TO PEŁNA ANARCHIA!

Światu mówimy zdecydowane i stanowcze nie NIE!

„Mamy butelki z benzyną i kamienie, wymierzone w Ciebie!
Wymierzone w Ciebie!”

CKOD

[*]

Brak komentarzy

Dziś w nocy, w pięknym wieku 75 lat zmarła bliska mi osoba. Mój dziadek…
Spoczywaj w pokoju.
Kocham Cię.

huśtawka…

3 komentarzy

Huśtawka nastrojów… dosłownie i w przenośni. Wczoraj melancholia dzisiaj euforia.

Generalnie bardzo mi wesoło…

FAJNIE :P

I znów mnie naszło. Poczucie beznadziejnej bezsilności. Patrzę na świat dookoła jak widz na sali sądowej za szybą kuloodporną. Mało do mnie dociera, tłumione głosy, niewyraźne twarze. I ta nijakość, szarość i nijakość codzienności. Potrzebuję towarzystwa, ale nie ulotnego, nie takiego opierającego się na zasadzie pójścia do kina. Potrzebuję innego towarzystwa. Ale mniejsza z tym, jak będzie mi to pisane samo się znajdzie. Siedzę w swoim fotelu, wtulona w koc bezmyślnie klikając myszką. Już dawno skończyły mi się pomysły na buszowanie w sieci. Mam wrażenie, że wszystko już widziałam, nie mam żadnych potrzeb. I choć wiem, że powinnam iść spać, jutro kolejny ciągnący się w nieskończoność taki sam dzień. Ale nie idę, nie chce mi się, nie chce mi się wstać, zmienić ciuchów i jak człowiek iść spać. A rano znowu będę klęła, że się nie wyspałam… Wyniszczam się i nie potrafię przestać. Pewnie zaraz wstanę, ale powędruje za mną kłąb poplątanych, beznadziejnych myśli, które wyłączę na to kilka godzin błogiego snu. Ale wiem, że nie znikną…

Mija powoli kolejny miesiąc studiowania, a ja nic… hm, może to dlatego, ze owo studiowanie, niewiele czasu mi pozostawia. A może nie? Są już pierwsze sukcesy i pierwsze porażki, kolejny test za sobą, ale wiele innych przed… między innymi pierwsza sesja. Dam radę, muszę, w końcu mam jakieś w miarę sprecyzowane plany. Tak wielu różnych ludzi spotkałam w ciągu minionego miesiąca, że czuję się jak w reklamie banku Millenium: miliony ludzi, miliony twarzy, miliony imion… naprawdę ciężko spamiętać wszytskich. Zdarza się, że zwracają się do mnie po imieniu ludzie, których (jak mnie się wydaje) widzę po raz pierwszy w życiu. Zabawne są takie sytuacje :)

***

Wiele rozmów ostatnio przeprowadzam, z ludźmi spoza mojego miasta, takimi, których nigdy wcześniej nie widziałam. Wydaje mi się, że dla wielu z nich te studia to możliwość zmiany, nie tylko zmiany swojego życia ale także swojego wizerunku. Przecież tu nikt ich nie zna, nikt nie wie jacy są. Tu można pokazać się w zupełnie innym świetle. Ale czy to nie jest opcja dla tych, co sami jeszcze nie wiedzą kim naprawdę są, czy dla tych co dawniej zdominowani otoczeniem teraz stają się sobą?

***

Po raz kolejny odbyło się prawo rzymskie. Wiem, nie brzmi zachęcająco ani tym bardziej interesująco, ale, jak wiemy, pozory mylą. Wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć na takich z pozoru nudnych ćwiczeniach… szczególnie jeśli tydzień wcześniej było kolokwium. Dzisiaj Pan magister zwrócił się do na s tymi słowy [pozwolę sobie zacytować]:

„Moi drodzy, najbardziej rażącymi błędami były mimo wszystko błędy ortograficzne. Pomijam już, że ktoś napisał Rzym przez ‚Ż’, co mnie zszokowało i zwolniło pracę o dobrych parę minut, bądź publiczne przez ‚ó’ ale żeby napisać niewolnik oddzielnie? [przyp.tłum. nie wolnik] Moi drodzy, czuję się w obowiązku poinformować was, że słowa takie jak ‚niedźwiedź’, ‚nietoperz’ piszemy razem. [...]”

I niech ktoś mi powie, że młodzi ludzie nie są kreatywni, a ćwiczenia muszą być nudne.

***

Nazbierało mi się trochę myśli w czasie kiedy nie pisałam, ale cóż zrobić. Chciałabym powiedzieć o wielu sprawach, ale nie wiem czy zdołam ubrać je w słowa tak, jakbym sobie to wymarzyła. Trudna to rzecz. Trudne to zadanie.

Tak, znowu powrócę do tematu widoków śmiesznych, bądź też po prostu nietypowych, jakie można napotkać na zwykłej, polskiej, szarej ulicy.

Pewnego pięknego (jak to zwykle w bajkach bywa) dnia wybrałam się z moją rodzicielką na zakupy na ryneczek. Po pierwszej zakupowej partii dostałam zaszczytną funkcję ochrony samochodu rodziny jako pasażer. Siedząc sobie i podrygując w rytm dźwięków wydobywających się ze zmęczonego całodzienną praca głośnika wyjrzałam przez okno, a mój wzrok przykuła żółta tablica… o dość intrygującym napisie. Oto ona.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

I niech mi ktoś powie, ze Polak nie potrafi sobie poradzić z zbyt małą powierzchnią użytkową?

1… 2… 3… 4… 5…
6… 7… 8…
9… 10.

Im mniej wiesz tym lepiej śpisz…

nowe życiowe MOTTO.

‚Smutny śpiew wysokich drzew
Ojciec i mały chłopiec wtulony w jego pierś

Pewnie powiesz – to okropne
Zrzucisz winę na innych
potem zaśniesz spokojnie…’


  • RSS