squire blog

Twój nowy blog

Najnowsze wiadomości:

” Całkiem niedawno w sieci pojawił się zwiastun Matrixa Rewolucji.
W sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia z filmu – większość z nich wygląda jak zatrzymane kadry trailera, ale są także zupełnie nowe obrazy. Wbrew pozorom wiele można się z nich dowiedzieć. Na przykład kilka zdjęć wygląda, jakby były zrobione w statku kosmicznym…”

www.wp.pl

A teraz zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć ze wspominanego filmu:

…i to juz by było na tyle. Zapewne jeszcze kilka zdjęć znajdziecie na oficjalnej stronie Matrixa Link na ta strone znajduje sie w w dziale ‚zainteresowania’ zawartym w informacjach o autorze.

Pozdrawiam wszystkich i na koniec podaje wam mój wynik testu pod tytułem:

What Matrix Persona Are You?
A oto wynik:

You are Neo
You are Neo, from „The Matrix.” You
display a perfect fusion of heroism and
compassion.

What Matrix Persona Are You?
brought to you by Quizilla

A na koniec pozdrawiam wszystkich.
Sandra

Wczoraj wrócilam z obozu… Po chwili reflekcji ztwierdzamm że był to obóz w pełni patoligiczny (jeśli brac pod uwage grupe 1 – moją i najstarszą). Dzień po przyjeździe rozpoczęły sie imprezy… grupa upita – z małymi wyjątkami. Złapali trzy osoby… Dwa dni później nieżle narąbany trzynastolatek… Miał takie jazdy, że jak bił sie rakietka do ping-ponga po głowie to nic nie czuł… A jak zobaczył zarówkę to powiedział: ‚Ale fajne’, po czym wyciągna łapska i złapał ją (o mało nie wyrywajac kabla) parząc sobie łapy, poniewaz nie wziął pod uwage, że ta żarówka swieciła sie już jakies 3 godziny non stop. Pomijając tego gośćia upiło się jeszcze kilka osób w jego wieku, średnio co 2 dni – wszystkich złapano. Miedzy tymi libacjmi chodzili nasi zbakani koledzy, którzy uciekali przed smietnikami i innymi przedmiotami martwymi (w ich wyobrażni takimi które zżerały na wejściu).Aha no i nie nalezy jeszcze zapominac o jednej lekomance, któr pewnego pieknego dnia nażarła sie apapów (zjadła ich około 20) i spawała na prawo i lewo). Potem ( o dziwo) były 3 dni spokoju. Zblizał sie koniec obozu i nie mogło sie obejśc bez jakichś naszych wybryków. Noc przed zielona nocą nasza lekomanka najadła się jakiegoś świństwa i zapił… tanim bełtem. Nie bedę już wspominać co z tego wyszło. Powiem tylko że zrobiła niezłą burdę na naszej ostatniej dyskotece i ze prawie odwieźli ją do szpitala. U mnie imprezy były codziennie (prawie i z małymi wyjątkami) ale nigdy nikogo z mojej paczki nie złapano. O czywiście nagminnym zajeciem nocnym (bez wiedzy wychowawców) było wychodzenia na miasto lub na plaże około 2, 3 w nocy. A już najfajniejsze były dwie agentki co to wyszły sobie w nocy na saunę (nikomu o tym nie mówiąc) i przepadły bez wieści. Pół 1 grupy spędziło około godziny na ich poszukiwanie i lataniu po mieście (niby) ich śladem, a one (i jeszcze jeden agent) powróciły sobie spokojnie do budynku natykając sie po drodze na kierowniczke obozu.
Ogólnie rzecz biorac bylo suuuper(choc bywałam na lepszych obozach).
Podsumowujac, jak przeanalizowałam te dwa tygodnie to doszłam do wniosku że obóz był „lekko patologiczny”. Co wy o tym myślicie?

Pozdrawiam wszystkich
Sandra

P.S.
W razie jakichkolwiek pytan prosze kierowac sie do komentów ;]

P.S.2
Autorka nie podawała imion wspominanych osób tylko i wyłącznie ze wględu na ochronę ich praw i danych osobowych…

Właśnie wróciłam z Turcji… Było super. Poznałam kilku fajnych ludzi. Całymi dniami wylegiwałam sie nad basenem i pływałam. A wieczorkiem show i jakaś imprezka ;]. Teraz szukam piosenki „Jumbo Jumbo” bo chyba do końca zycia bedzie kojarzyć mi sie z tym wyjazdem. W sumie t nie mam juz nic więcej do powiedzenia… Jak ktoś chce wiedzieć cus jeszcze to czekam na pytania ;]
Aha i jeszcze jedno. Jeszcze raz was opuszcze na 2 tygodnie… Bedzie to w dniach: 8.08 – 20.08. bieżącego roku.

Pozdrawiam wszyskich was
PA

Dwa dni temu wróciłam z ‚buszu’ czytaj lasu. byłam tam przez niepełny tydzień pod namiotami z grupką ludzi równie zwariowanych jak ja. Nie bedę się długo rozwodzic na ten temat, bo jakbym zaczeła to byście sie zanudzili czyajac tę notkę. Wspomnę tu tylko kilka najważniejszych aspektów. Najważneijszym faktem było to, ze ten czas spedziłam w gronie najwspanialszych kolezanek, jakie tylko mogłabym sobie wymarzyć. Było super. Jakieś 80 metrów od amiotów miałysmy wspaniałe, szyste i przede wszystkim ciepłe jezioro, w którym moczylysmy się kiedy tylko miałysmy na to ochote ;]. Było super. Szkoda, że nqsze drogi teraz sie rozchodza z uwagi na rózne licea do których mamy zamiar sie udać. Ale jednego jeste pewna… Nigdy o sobie nie zapomnimy… i to mnie najbardziej cieszy. Wiec to by było na tyle opowiadania o mojej ‚lesnej przygodzie’, jakby ktoś miał odnosnie niej jakieś pytania specjalne to prosze o zadawanie ich w komentarzach ;]Teraz informacja (niekoniecznie płatna): po raz kloejny odzewe sie dopiero około 5 sierpnia ponieważ wtedy wracam ze słonecznej i gorącej Turcji do której wybieram sie jutro w nocy ;]Pozdrawiam wszystkich znajomych, i zycze im dużo słońca, zdrowia i wspaniałych wakacji…No i jeszce na koniec jeszcze raz dziekuję: Agatce, Tinie, Zuzi i Viki za miło spędzony czas w lesniej ciszy… ;]PozdrawiamSandra

To dziwne ale wcale ich nie czuję… Może wyjątkiem jest to że nie mam świadomosci ze jutro muszę wstać o 7.00 (zeby tylko) i powlec sie na drugi koniec miasta do szkoły… Nie zmienia to jednak faktu ze ciagle czuje sie jakbym miała długi weekend i w poniedziałek za dwa dni musiała wrócić do szkolnej ławki… Za to strasznie sie nudzę i moje dni praktycznie wygladaja tak samo, nie różnią sie niczym… Przez dwa ostatnie dni byłam poza miastem, nad jeziorkiem. Wydawałoby sie ze moze bys ciekawie… Ale gdzie tam… było tak nudno, że nie mozna sobie tego wyobrazic nie uczesnicząc w tym… A tak swoja drogą to ciekawe, ze tak słabo potrafimy sobie zorganizowac czas jak jesteśmy sami i nie mamy mozliwości kontaktu ani spotkania ze znajomymi… Jest to pewien rodzaj uzaleznienia, które moze byc porównywalne do palenia papierosów (oczywiście pod względem przywiazania do nałogu). Żaden człowiek nie może zbyt długo życ w samotności, i nawet jeśli kilka dni nie kontaktujemy sie ze ‚swoim najblizszym otoczeniem’ odczuwamy silna potrzebe rozmowy z kims bliskim… Ciekawe jest to zjawisko…A tymczasem po powrocie do cywilizacji mam zamiar nadrobić moja nieobecność (pod względęm towarzyskim) i spotkać się z kimś… ;]Pozdrawiam

… pogoda nas zastała… Nie siądzicie? To jest straszne… właśnie mam taki mały zamiar (z taka mała grupką) pojechać sobie pod namioty… Szczerze mówiąc to czarno to widzę… Nie ma jak na razie na niedziele nawet perspektyw w miare ładnej pogody… Ale z drugiej strony to jest normalne: Skończylismy szkołę 18 czerwca… a już 19 zaczęło padac… a jak byliśmy zajeci składaniem popierów do LO to znowu na krótko się wypogodziło, a teraz znów leje (a wszysko dlatego, że wakacje zaczeły sie na dobre). No ale dobra, odejdźmy od tego tematu…
Widziałam dzisiaj film z naszego balu gimnazjalnego… I tutaj musze na chwilkę przerwać:

BARDZO PRZEPRASZAM MOJĄ SIOSTRĘ ZA TO, ŻE NIKT SIE NIE POFATYGOWAŁ ŻEBY DO NIEJ ZADZWONIĆ. WYBACZ NAM…

No… A wracając do tematu, to nagranie było (co najmniej) śmieszne… hehe… wszyscy wygladali jak w transie… ale w sumie to fajny widoczek, widziec jak tylu ludzi swietnie sie bawi… ;]
Dobra kończę i pozdrawiam serdecznie wszystkich… ;]

Tak, tak tak… to już koniec… nareszcie. Efektem tego całego ‚wyścigu szczurów’ jest to, że dostałam sie do Liceum Ogólnokształcącego VI. Ciesze się, choć czyje tez pewna nutkę zawodu… (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi.) W każdym razie wszytko mam już za sobą, i teraz pozostaje mi tylko czekać do września na rozpoczęcie roku… Ale teraz już nie mam zamiaru myśleć o roku szkolnym, skoro przede mną całe dwa miesiące wakacji…
Jest jeszcze tylko jedna rzecz.

Chciałabym podtrzymać na duchu wszystkie osoby, którym jeszcze nie udało sie znaleźć szkoły… Pamiętajcie. Wszystko będzie dobrze… na pewno nie zostaniecie sami… zawsze możecie na nas liczyć.

A teraz powracam do weselszych tematów, np. takich jak wakacje ;] Teraz możemy juz poczuc je w pełni… to jak krótki (w porównaniu do roku szkolnego) okres odrodzenia… W tym czsie mozemy (w miare mozliwości) robić to, na co mamy ochotę, nie wzbraniani, przez zadne terminy (no chyba, że towarzyskie ;]). Dobra nie chcę was już zanudzac tymi notkami, wiec życze tylko wszystkim:

Wspaniałych wakacji, żeby przebiegały one tak, jak tylko sobie je wymarzycie.

Pozdrawiam
Sandra

… czyli cofnijmy sie do poniedziałku 16 czerwca 2003 roku. Szkoły oczywiście nie było (a szkoda), ale była próba poloneza i co najważniejsze o 17.00 Bal Gimnazjalny. W tym roku Bal dla gimnazjum nr 10 odbywał sie w Tiger Pub (szczecinianie wiedzą gdzie to jest). Najśmieszniejsze było to , że mieliśmy tam zatańczyć poloneza (co graniczyło z cudem). Po prostu było tam tak mało miejsca, że nie mogliśmy koło siebie przejść, żeby o siebie nie zawadzić, a w dodatku na środku naszej drogi stała latarnia (atrapa). Ale za to do zabawy było miejsca dostatecznie dużo. Mogę powiedzieć tylko tyle ze szaleliśmy do godziny 22.00 (i wciąż było nam za mało), bo zabawa była tak świetna i odlotowa, ze tylko nieliczni (czyt. klasa IIIc i IIIb z dodatkami) siedzieli przy stołach i obserwowali resztę… Nawet nauczyciele wdali sie w taniec razem z absolwentami. Nie obeszło sie oczywiście bez głupich zagrywek typu niezbyt celne rzucanie truskawkami w wykonaniu klasy IIIb (to trzeba być już rzeczywiście baranem żeby nawet nie trafić ;]), ale ogólnie było super… zarazem była to nasza ostatnia wspólna dyskoteka. Szkoda tylko, ze była taka krótka.

Pozdrawiam wszystkich, z którymi miałam przyjemność bawić sie na tym balu… Dziękuję tez mojej demonicznej bieliźniaczej siostrze za super piosenkę dedykowaną dla Tin i dla mnie… ;]

„Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?
Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień,
wspólnych dążeń?
… Chciałbym wszystkie
takie chwile ocalić
oz zapomnienia.”

Konstanty Ildefons Gałczyński

Jest to skierowane do wszystkich, którzy nie chcą nigdy zapomnieć o gimnazjum nr 10…

P.S
Agatko nie płacz… ja nigdy o Tobie nie zapomnę…

…dlaczego rok szkolny jest taki krótki? – to pytanie zadawało sobie dzisiaj, w ostatnim dniu spędzonym we wspólnym gronie trzecioklasistów naszego gimnazjum większość moich znajomych… To bardzo dziwne uczucie… nie chcieć wakacji… Pomyślałam wtedy, że już nie będziemy się spotykać tak często jak dotychczas, a ten fakt zaczął docierać jakieś dwa dni, przed zakończeniem roku… to było po próbie poloneza, do tej pory dla wszystkich koszmarnie nudnej. Stanęłam wtedy na schodach prowadzących do naszej szkoły i spojrzałam na wszystkich… wszystkich znałam… tutaj nikt nie był anonimowy. I to właśnie wtedy do mnie dotarło, uświadomiłam sobie, że coś w moim życiu sie kończy… że ci wszyscy ludzie już za dwa dni rozejdą się, a każdy z nich pójdzie w swoją stronę… czasem razem, a czasem zupełnie inną ścieżką. Dotarło też do mnie, że już możemy się nigdy nie spotkać… zrobiło mi się smutno… bardzo smutno…

Dzisiaj, w dniu zakończenia roku szkolnego, od rana prześladowało mnie to dziwne uczucie… niechęć do końca roku i wakacji. Nawet nie sądziłam, że tak trudno będzie stąd odejść… że wręcz nie będę tego chciała… Do teraz nie jest mi z tym dobrze… i zapewne będzie mi po tej szkole smutno jeszcze bardzo długo, bo to co przeżyłam w tej szkole… z moimi znajomymi, tymi kochanymi, na których zawsze mogłam liczyć (sami wiecie o kim mówię) i tymi… nie powiem ‚wrogami’, bo to za mocno powiedziane, ale tymi, z którymi nie darzyliśmy się zbytnią sympatią, już się nie powtórzy… Jestem im wdzięczna, bo wszystkie te chwile, nie zawsze dobre, po latach będą sie kojarzyć z niepowtarzalnym klimatem i wspaniałą atmosferą naszej JUŻ byłej szkoły, którą tak lubiłam, choć nieraz zapewne twierdziłam, że jest inaczej…
Na koniec chciałam przeprosić wszystkich tych, którym zapewne czasami nieświadomie, a może i się zdarzyło, że świadomie zrobiłam coś, co mogło zaboleć…

PODZIĘKOWANIA:

Dziękuje wszystkim, dzięki którym dobrze sie w tej szkole czułam, ale osoby wyróżnione wymienię imieniem.

Dziękuje:

Oli

- za te trzy lata spędzone w jednej klasie, za te wszystkie lepsze i gorsze chwile spędzone razem…

Agatce i Tinie
(moim dwóm bieliźniaczym siostrzyczkom)

- za przygarnięcie mnie w chwili kiedy (powiedzmy sobie szczerze) najbardziej tego potrzebowałam, za to, że swoją anormalnością przypomniały mi co to znaczy mieć ‚nienormalnych’ (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) znajomych, w których towarzystwie mogę czuć się doskonale, i na których zawsze mogę liczyć…

Bardzo wam za to dziękuje…

wszystkim, dzięki którym atmosfera tej szkoły była taka, a nie inna…

Zawsze będę o was wszystkich pamiętać, i mam cichą nadzieję, że Wy także nie zapomnicie o mnie…

Sandra


  • RSS