- Czy nikt z was – zdenerwował się wreszcie Geralt – nie uważa za stosowne zapytać mnie os zdanie?

- Ciebie? – Jaskier odwrócił się. – Ty wszak pojęcia nie masz, co czynić.Nawet zupę, którą chłeptałeś, zawdzięczasz nam. [...] Ten kociołek zupy to efekt kooperacji. efekt wspólnego działania grupy, drużyny zjednoczonej przez wspólny cel. Pojmujesz to, przyjacielu?

- Jakże jemu to pojąć? – wykrzywiła się Milva – on ciągiem tylko ja i ja, sam, samotnie. Wilk samotnik! [...] To głupie mieszczuchów bajanie. Ale on tego nie pojmuje!

- Ależ pojmuje pojmuje – uśmiechnął się Regis

- On tylko tak głupio wygląda – potwierdził Jaskier – ale liczę na to, że wreszcie zechce mu się wytężyć mózgownicę. Może wyciągnie słuszne wnioski? Może zrozumie, że jedyną czynnością, która dobrze wychodzi samotnie , jest samogwałt?

- Niech was wszystkich cholera! – powiedział wreszcie wiedźmin. – Niech was wszystkich cholera wy kooperująca grupo idiotów, zjednoczona przez wspólny cel, którego żadne z was nie rozumie. I mnie też niech cholera.

Tym razem pozostali wzorem Cahira, również milczeli taktownie. Jaskier, Maria Barring, zwana Milvą, i Emiel Regis Rohellec Terzieff-Godefroy.

- Kompania mi się trafiła – podjął Geralt, kręcąc głową. Towarzysze broni! Druzna bohaterów! Nic, tylko ręce załamać.Wierszokleta z lutnią. Dzikie i pyskate pół driady, pół baby. Wampir i cholerny Nilfgaardczyk, który upiera się, zę nie jest Nilfgaardczykiem.

- A na czele drużyny wiedźmin, chory na wyrzuty sumienia, bezsiłę i niemożność podjęcia decyzji – dokończył spokojnie Regis. – Zaiste, proponuję podróżować incognito, by nie wzbudzać sensacji.

- I śmiechu – dodała Milva

Andrzej Spakowski
Chrzest Ognia

Nie mam pojęcia czemu skojarzył mi się ten fragment z naszą organizacją A.F.R.O. i nie mogłam się powstrzymać przed podzieleniem się tym ze światem.

Może mamy coś wspólnego?? :D

SALVE!