Irytuje mnie sytuacja w jakiej się ostatnio znalazłam. Jest taki gość co bawiąc się moim nowym telefonem [daj zobaczyć bo widzę że nowy] wysłał sms-a do osoby, a którą łączą mnie relacje co najmniej skomplikowane. Mianowicie do mojego byłego chłopaka, z którym niedawno całkiem odnowiłam pozytywne kontakty. Żeby chociaż napisał w tym sms-ie miłego dnia, albo… jakieś pierdoły o pogodzie. Ale nie, ten kretyn [nie bójmy sie użyć tego słowa] napisał do wcześniej wspomnianego adresata jakies banialuki o powrotach, związku i Bóg raczy wiedzieć o czym jeszcze, bo nawet nie wiem co wcześniej wysłany z mojej komórki sms zawierał [to co napisałam wiem tylko i wyłącznie z przesiąkniętego zdziwieniem sms-a od odbiorcy, który nie ma co się dziwić był z lekka zszokowany]. Żeby wszytsko jeszcze bardziej wszytsko się skomplikowało sms zabłądził i z lekka się opóźnił, na co wskazywał uzyskany przeze mnie raport o dostarczeniu.

APELUJĘ, LUDZIE!!!
ZASTANÓWCIE SIĘ CZASEM CO ROBICIE, BO Z POZORU NIEWINNYM ŻARTEM MOŻECIE KOMUŚ ŻYCIE ZNISZCZYĆ LUB POWAŻNIE SKOMPLIKOWAĆ!!!

To była bajka z morałem.

A druga rzecz, jaka mnie wyprowadziła z równowagi to zachowanie samego odbiorcy. Fakt, że z góry założył, że to co mu powiedziałam [że to nie jest sms pisany przeze mnie] to nieprawda, po konsultacjach z moimi znajomymi a nie ze mną. Bo prawda jest taka, że nawet nie rozmawiał ze mną na ten temat.

APEL DRUGI!!!
NALEŻY ROZMAWIAĆ ZE SPRAWCAMI ZAMIESZANIA A NIE Z JEGO ZNAJOMYMI.

Dziwne rzeczy się zdarzają, ale jak się nie chce usłyszeć prawdy to nic już nie może pomóc.

JESTEM ZIRYTOWANA BEZMYŚLNOŚCIĄ LUDZKĄ I FAKTEM BYCIA OFIARĄ W SPRAWIE NA KTÓRĄ NIE MA SIĘ WPŁYWU