squire blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2006

Słowa z tytułu notki usłyszałam całkiem niedawno w jednej z moich zgoła nielicznych ostatnio rozmów na gadu gadu. ‚Ogarnij się’ heh brzmi zabawnie, bo tak naprawdę nie wiadomo do czego się słowa te odnoszą. Od tego czasu trochę nad tym myślałam. Słuchałam przy okazji różnej muzyki, a ta jak wiadomo często skłania do myślenia.

Nic nie przychodzi do głowy
samotny człowiek w środku dnia
zupełnie sam, na ulicy gwar
zgubione szczęście
nigdy nie wraca, choć byś chciał
tyle w życiu się zmienia
zaufaj przeznaczeniu…

Jakiś czas temu, już nie tak całkiem niedawno straciłam coś, co choć tylko istniało wewnątrz mnie i tak dawało szczęście. Uczucie to w połączeniu z nadzieją dodawało mi optymizmu, pozwalało cieszyć nawet wtedy gdy coś nie wychodziło. Nagle zniknęło… może kiedyś powróci. Choć możliwe, że tak też się i stać miało, bo dzięki temu inaczej patrzę na życie. Straciłam coś dobrego, lecz wraz z tym uleciała też część mojej naiwności i łatwowierności…

Nic nie przychodzi do głowy
nic nie poprawisz, choć byś chciał
czekaj na wiatr, zjawi się sam
wykorzystaj tę chwilę
może cię spotkać w środku dnia
nie trać wiary w marzenia
tyle jest do stracenia

Myślałam, że niektóre moje zachowania i nie przez przypadek wypowiedziane słowa zmienią na lepsze coś w moim życiu… czasem się udawało, lecz czasem też przez to cierpieli inni… nie chciałam żeby tak to wszystko się kończyło… chciałam tylko szybko coś osiągnąć i nawet nie myślałam, że mogę tym skrzywdzić innych…
przepraszam!

Teraz nie będę niczego na siłę przyspieszać, będe czekać z nadzieją, że kiedyś to czego pragnę się spełni… Boję się tylko, że skończy mi się czas, gdy już dostanę to czego tak bardzo chciałam… i zrozumiem, że straciłam życie tylko na biernym oczekiwaniu na prawdziwe szczęście…

Pijemy za lepszy czas
za każdy dzień, który w życiu trwa
za każde wspomnienie, co żyje w nas
niech żyje jeszcze przez chwilę…

Może wystarczająco dużo radości juz mnie w życiu spotkało… nie wiem czy zasłużę, kiedyś na pełnię szczęścia… więc pozostaje mi cieszyć się tym co było i tym co jest…
Choć nadzieja na ‚coś wspanialszego’ nigdy nie zniknie…

I będę czekała.
S.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy wiele się we mnie zmieniło. Inaczej patrzę na życie, na siebie, inaczej postrzegam ludzi. Dziś sytuacje, które mnie kiedyś przerażały są dla mnie codziennością. Stałam się chyba bardziej obojętna na otoczenie. Już umiem jasno określić, czego chce i jak tego dokonać.

Teraz większość mojego życia opiera się na pozorach. Wszyscy widzą mnie taką spokojną, zwykłą, porządną dziewczyną, w środku jest całkiem inaczej. Czasem z mojego ‚muru pozorów’ wypadnie jedna cegła i już to prawdziwe ‚ja’ próbuje wydostać się na zewnątrz. Ale nie pozwalam, wole znać je tylko ja. I wszystko jest inne, prostsze… na zewnątrz. To dobrze…

W życiu jestem realistką, choć czasem lubię włożyć na nos różowe okulary. Tylko, że to taki słaby róż… A w głowie nie goszczą już podobne myśli, co kiedyś. Nawet ich nie przypominają, a szkoda, bo tamte były mniej przerażające. Jednak taka już jestem i dobrze mi z tym…

Pozwoliłam sobie na taki wywód, dlatego, że dziś mija kolejny dzień mojego istnienia na tym świecie. I czuję, że mało osiągnęłam przez te lata, po prostu je zmarnowałam…

Wczoraj… tak, to był dzień, słońce, wino, plaża, piwko i niebo pełne gwiazd… Do pełni szczęścia niewiele brakowało. Ale cóż :D Jak sie nie ma co się lubi to się lubi co się ma :D

Ja miałam i tak wiele.
Nie byłam zupełnie sama. :]
To dużo

Pozdrawiam

Szczerze mówiąc nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Tak, po raz kolejny. Bo nie sądzę, żebyście oczekiwali tutaj informacji o kolejności wykonywanych przeze mnie w ciągu dnia czynnościach. O ile w ogóle ktokolwiek to czyta… Zatem jeśli, nie chciałabym banałem od siebie odstraszyć. Choć pewnie, mimo iż nie zdaję sobie nawet z tego sprawy, wszystko co do tej pory się tu pojawiło to niczego nie warte pierdoły. Jak wszystko co robię. Bo kogo to interesuję, co robię, myślę, czuję… no właśnie – nikogo.

Owy NIKT – to jest właśnie mój największy problem.

Nienawidzę być sama.

Wybywam, na krótko, ale zawsze… nad jezioro, nad Miedwie.
Ale i tak pewnie wszyscy mają to gdzieś…

‘Zamykam oczy i pozwalam ciału się wyłączyć, a umysłowi wędrować. Wędruję do znajomego miejsca. Miejsca, o którym nie mówię ani nie ujawniam jego istnienia. Miejsca, w którym jestem tylko ja. Miejsca, którego nienawidzę.

Jestem sam. Sam tutaj i sam na świecie. Sam w sercu i sam w głowie. Sam wszędzie przez cały czas, od kiedy pamiętam. Sam w Rodzinie, sam z przyjaciółmi, sam w Pokoju pełnym Ludzi. Sam, kiedy się budzę, sam każdego koszmarnego dnia, sam, kiedy w końcu nadchodzi ciemność. Jestem sam na sam z przerażeniem. Sam na sam z przerażeniem.

Nie chcę być sam. Nigdy nie chciałem być sam. Kurewsko tego nienawidzę. Nienawidzę tego, że nie mam z kim porozmawiać, nienawidzę tego, że nie mam do kogo zadzwonić, nienawidzę tego, że nie mam nikogo, kto potrzyma mnie za rękę, przytuli mnie, powie mi, że wszystko będzie w porządku. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo, z kim mógłbym dzielić nadzieje i marzenia, nie znoszę tego, ze nie mam nikogo, kto powiedziałby mi, żebym się trzymał, ze jeszcze kiedyś je odnajdę. Nienawidzę tego, ze gdy krzyczę, a krzyczę jak opętany, to krzyczę w pustkę. Nienawidzę tego, że nie ma nikogo, kto by usłyszał mój krzyk, kto pomógłby mi nauczyć się, jak przestać krzyczeć. Nienawidzę tego, że umrę sam. Umrę sam na sam z przerażeniem.

Bardziej niż czegokolwiek zawsze pragnąłem bliskości drugiej osoby. Bardziej niż czegokolwiek zawsze pragnąłem uczucia, że nie jestem sam.’

milion małych kawałków
james frey

więcej słów nie potrzeba

Są wyniki.
ZDAŁAM

To powinno brzmieć bardziej entuzjastycznie, ale wyniki mi nie pozwalają.
Napiszę tak: jest przeciętnie, bez tragedii, ale na wyżyny swoich możliwości się nie wspiełam. Procentów nie będzie, nie będę zanudzać szczegółami.

A teraz coś bardziej na rozluźnienie.
Jadąc ulicami naszego pięknego miasta [dla bardziej zorientowanych w topografii Szczecina po Wyzwolenia] zauważyłam dość ciekawie zaparkowany samochód… nie mogłam sie oprzeć.. zrobiłam zdjęcie:

W ŚRODKU NIKOGO NIE MA!!!

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

I kto mi powie, że Polacy nie mają inwencji?? :P

‚Wśród ludzi jest się także samotnym.’
Antoine de Saint-Exupéry

‚Samotność nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa.’
Erich Maria Remarque

i co?
i nic…

Irytuje mnie sytuacja w jakiej się ostatnio znalazłam. Jest taki gość co bawiąc się moim nowym telefonem [daj zobaczyć bo widzę że nowy] wysłał sms-a do osoby, a którą łączą mnie relacje co najmniej skomplikowane. Mianowicie do mojego byłego chłopaka, z którym niedawno całkiem odnowiłam pozytywne kontakty. Żeby chociaż napisał w tym sms-ie miłego dnia, albo… jakieś pierdoły o pogodzie. Ale nie, ten kretyn [nie bójmy sie użyć tego słowa] napisał do wcześniej wspomnianego adresata jakies banialuki o powrotach, związku i Bóg raczy wiedzieć o czym jeszcze, bo nawet nie wiem co wcześniej wysłany z mojej komórki sms zawierał [to co napisałam wiem tylko i wyłącznie z przesiąkniętego zdziwieniem sms-a od odbiorcy, który nie ma co się dziwić był z lekka zszokowany]. Żeby wszytsko jeszcze bardziej wszytsko się skomplikowało sms zabłądził i z lekka się opóźnił, na co wskazywał uzyskany przeze mnie raport o dostarczeniu.

APELUJĘ, LUDZIE!!!
ZASTANÓWCIE SIĘ CZASEM CO ROBICIE, BO Z POZORU NIEWINNYM ŻARTEM MOŻECIE KOMUŚ ŻYCIE ZNISZCZYĆ LUB POWAŻNIE SKOMPLIKOWAĆ!!!

To była bajka z morałem.

A druga rzecz, jaka mnie wyprowadziła z równowagi to zachowanie samego odbiorcy. Fakt, że z góry założył, że to co mu powiedziałam [że to nie jest sms pisany przeze mnie] to nieprawda, po konsultacjach z moimi znajomymi a nie ze mną. Bo prawda jest taka, że nawet nie rozmawiał ze mną na ten temat.

APEL DRUGI!!!
NALEŻY ROZMAWIAĆ ZE SPRAWCAMI ZAMIESZANIA A NIE Z JEGO ZNAJOMYMI.

Dziwne rzeczy się zdarzają, ale jak się nie chce usłyszeć prawdy to nic już nie może pomóc.

JESTEM ZIRYTOWANA BEZMYŚLNOŚCIĄ LUDZKĄ I FAKTEM BYCIA OFIARĄ W SPRAWIE NA KTÓRĄ NIE MA SIĘ WPŁYWU


  • RSS