Jest cicho, ptaki śpiewają gdzieś wysoko nad głową, a ja idę, i idę tonąc w mchu i trawie po kolana trzymając w ręku bukiet pachnących pięknie konwalii… i kiedy tak szłam wąchając te białe kielichy myślałam. Nad tym, jaką radość sprawię osobie, której je wręczę. I nagle, wpadła na mnie niczym pędzący pociąg myśl, jak bardzo JA bym się cieszyła, jakby ktoś obdarował mnie własnoręcznie tworzonym bukietem konwalii i chyba nie bez powodu ten ktoś był płci przeciwnej. Ale wokół nadal było cicho, a ptaki dalej śpiewały…

Czasem jest pełno ludzi po to,
aby głębsza była samotność.

Anna Kamieńska