Wszytsko co piękne wzytsko sie kończy. Tak mogę skomentować minione ferie. I choć pierwszy tydzień był dla mnie co najmniej męczący, bo ultimatum pozwalające mi wyjechać w drugim tygodniu obejmowało nieustanną naukę, to musze powiedziać że dugi tydzień w Karpaczu zrekompensował mi wszytsko.

Tydzień w Karpaczu spędziłam w miłym groni z mojej klasy w niezamierzonym towarzystwie jednego z nauczycieli z mojego LO. Nie mogę narzekać, ze tam był bo wykazał się, oj wykazał… poczuciem humoru na przykład. Jak to w skrócie wyglądało? Przybliżony rozkład dnia: Narty, hamburgery, narty/wycieczka do miasta, hamburgery/zupka z proszku.spaghetti, film, impreza… Były niewielkie odstępstwa od tej normy :D.

A teraz zaczęła się szkoła, i wreszcie trzeba się zabrać do roboty… matura przede mną i nikt tego nie zmieni. Toteż.. chyba idę się uczyć.