Dziadek
[wsiadając do windy]
- Ja to się boję jeździć tą windą…
Wnuczek
[lat 4 wsiadający z a nim]
- Bo ty po prostu za stary jesteś na tą windę!
Dziadek:
< konsternacja >

Dzieci to jednak potrafią być szczere :P Doświadczyłam tego na własnej skórze w ostatnią sobotę. Nie wiem tylko czy spotkało mnie to wszytsko za karę czy może w nagrodę (o ile można to traktować wogóle w takich kategoriach). Otóż, w domu odbyło się rodzinne spotkanie.
Zupełnie nispodziewanie na chatę zwaliły się:
dwie babcie wraz z dziadkami
(a jak pojawiają się dwie babcie na raz co nie widziały Cię przez dłuższy czas pozostaje jedno… drżeć w przestrachu)
ciotka z kuzynką i kuzynkiem
(nie wiem czy bardziej [nie]zadowolona byłam z wizyty starszej czy młodszej)
I niby to już wszytsko ale trzeba wam wiedziec, że mam też dwóch przyrondnich braci…

Toteż wieczór rysował sie dość, satyrycznie. Zostałam starym sposobem każdej normalnej w nienormalnym tego dłowa znaczeniu wyściskana, wycałowana i co tam jeszcze wy-można. Następnie Jak to tym razem w zwyczaju mojego ojca bywa zostałam oddelegowana do zajęcia się ‚młodzieżą’ w przedziale wiekowym: 5-12 lat. Istne piekło. Szczegółow wam oszczędzę, bo mogą pojawić się sceny co najmniej krwawe :)

A ja chciałam po prostu siąść na tyłku i spokojnie obejrzeć serial w TV, znaleźć czas dla siebie, poczytać, pogać w kompa… ale nie, zawsze coś mi stanie na drodze. Ale nie szkodzi… poczekam, wkońcu mi się uda. :P

A co teraz zrobię? Nie wiem, nie myślę nad tym. Zaczynam działać pod wpływem chwili, bo doszłam do wniosku, ze myślenie zaczyna mnie męczyć, męczy mnie to, ze wszytscy wymagają ode mnie żebym myślała. A to ostatnio aż boli. Więc:
KONIEC