squire blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2005

Dzisiaj dostałam to od koleżanki.
Chciałam to po prostu utrwalić.
Tak po prostu.

„Jeśli któregoś dnia poczujesz,
że chce Ci się płakać.
Zadzwoń do mnie…
Nie obiecuję, że Cię rozbawię,
ale mogę płakać razem z Tobą…
Jeśli któregoś dnia zapragniesz uciec,
nie bój się do mnie zadzwonić…
Nie obiecuję, że Cię zatrzymam,
ale mogę pobiec z Tobą…
Jeśli któregoś dnia nie będziesz chciał nikogo słuchać.
Zadzwoń do mnie.
Obiecuję być wtedy z Tobą i obiecuję być cicho…
Ale jeśli któregoś dnia zadzwonisz
i nikt nie odbierze…
Przybiegnij do mnie bardzo szybko.
Mogę Cię wtedy potrzebować…”

Chciałabym miec takiego przyjaciela.

rodzinnie…

2 komentarzy

Dziadek
[wsiadając do windy]
- Ja to się boję jeździć tą windą…
Wnuczek
[lat 4 wsiadający z a nim]
- Bo ty po prostu za stary jesteś na tą windę!
Dziadek:
< konsternacja >

Dzieci to jednak potrafią być szczere :P Doświadczyłam tego na własnej skórze w ostatnią sobotę. Nie wiem tylko czy spotkało mnie to wszytsko za karę czy może w nagrodę (o ile można to traktować wogóle w takich kategoriach). Otóż, w domu odbyło się rodzinne spotkanie.
Zupełnie nispodziewanie na chatę zwaliły się:
dwie babcie wraz z dziadkami
(a jak pojawiają się dwie babcie na raz co nie widziały Cię przez dłuższy czas pozostaje jedno… drżeć w przestrachu)
ciotka z kuzynką i kuzynkiem
(nie wiem czy bardziej [nie]zadowolona byłam z wizyty starszej czy młodszej)
I niby to już wszytsko ale trzeba wam wiedziec, że mam też dwóch przyrondnich braci…

Toteż wieczór rysował sie dość, satyrycznie. Zostałam starym sposobem każdej normalnej w nienormalnym tego dłowa znaczeniu wyściskana, wycałowana i co tam jeszcze wy-można. Następnie Jak to tym razem w zwyczaju mojego ojca bywa zostałam oddelegowana do zajęcia się ‚młodzieżą’ w przedziale wiekowym: 5-12 lat. Istne piekło. Szczegółow wam oszczędzę, bo mogą pojawić się sceny co najmniej krwawe :)

A ja chciałam po prostu siąść na tyłku i spokojnie obejrzeć serial w TV, znaleźć czas dla siebie, poczytać, pogać w kompa… ale nie, zawsze coś mi stanie na drodze. Ale nie szkodzi… poczekam, wkońcu mi się uda. :P

A co teraz zrobię? Nie wiem, nie myślę nad tym. Zaczynam działać pod wpływem chwili, bo doszłam do wniosku, ze myślenie zaczyna mnie męczyć, męczy mnie to, ze wszytscy wymagają ode mnie żebym myślała. A to ostatnio aż boli. Więc:
KONIEC

Jak tak spojrzałam z perspektywy na to co sie tu ostatnio działo doszłam do wniosku, ze zrobiło się śmiesznie sentymentalnie, chyba się starzeję. No cóż, widocznie 18 lat to juz wiek w którym robimy się sentymentalni i szukamy czegoś co według naszych urojonych marzeń jest dla nas najlepsze. No i doszłam do wniosku że sama siebie musze skrytykować za tą ‚uczuciowość’ choć w sumie jak spojrzałam na siebie w lustrze nigdy taka nie byłam. I co? Znowu zrzucę winę na starzenie się? Te metafizyczne biadolenie zaczynało mnie męczyć, to chyba jednak nie mój klimat. Jestem zakochana to fakt, ale to chyba bardziej powód do radości niż do smutku, chyba że pod uwagę wezmę to, że moją cechą charakterystyczną jaką ostatnio zauważyłam stało się wyszukiwanie sobie na siłę problemów. Ale znowu zaczynam gadać w kółko o jednym. Powinni mi dać jakiś zakaz sądowy mamrotania o jednym. Taak to już coś. Uświadomić sobie o własnej monotematyczności. To dla odmiany, nie nie będę się żalić, powiem wam… a z resztą. Idę się położyć na moim kochanym łóżeczku do góry brzuchem i poczytam wreszcie coś ludzkiego, a nie jakieś pożałowania godne szkolne lektury.

CYA = See You dla nie wtajemniczonych.

P.S.
W razie jakichkolwiek problemów wynikających z nie zrozumienia mojej postawy w miejscu tym jak i całym moim życiu prosze o niezwłoczny kontakt.

wiem

2 komentarzy

Miałam napisać to w poniedziałek, ale cos nie miałam zbytnio czasu. W sumie chodzi o dwa słowa:

JUŻ WIEM

…i to dla mnie jest najwazniejsze.
Cieszę się tylko, że jak na razie wszystkie moje przygody kończą się happy endem…

niech tak pozostanie…

Pozdrawiam
Kocham…

?

4 komentarzy

NIE WIEM!
nie wiem.
nie wiem…
nie wiem?

co się dzieje?
męczę się z moją niepewnością

nic wiecej nie powiem bez…
właśnie bez kogo?
a kogo ja mam?
na kogo moge liczyć?
nie wiem po raz kolejny

jestem sama

czym ono naprawdę jest…
stan ducha?
stan umysłu?

co jest w nim takiego ze wszyscy tak do niego dążą?
a przecież nie ma nawet dokładnej definicji szczęścia

każdy ma swoją.

CZY JESTEM SZCZĘŚLIWA?
tak!
chyba…
nie wiem?

z czym się wiąże szczęście?
przyjaźń
miłość…

nie wiem

Ut ameris, amabilis esto!
staram się i kocham…


  • RSS