Niestety z tą ładną pogodą, na którą nadzieję miałam i mam nadzal był lekki falstart… po ładnych dwóch dniach dzisiaj zaczęło lać… i jak zaczęło tak to sie ciągnie do tej pory. Pogoda jakoś nie nastraja do życia… Ale dla mnie nastał, jak to mówią, ‚nowy dzień. Słoneczko gdzies wschodzi i całkiem wysoko już jest. Z resztą zawsze mi przyświecało. Optymizm. Takie cudowne nastawienie do świata. Tak, jestem optymistką. U mnie szklanka zawsze jest do połowy pełna, a jakby się dobrze zastanowić to historia Titanica była opowieścią z happy endem… przecież uratowało się tylu ludzi :D

Tak.
Jutro idziemy pod sąd… sund ostateczny… wyjście z Rybą :D – sprawa o narkotyki, dokładniej o ich przemyt – nie nie mnie będą sądzić, chociaż… :]
Kto wie.