Siedze w domu i nie mam co robic… a to wszytsko dlatego ze nie moge nigdzie isc bo mam chore zatoki.. I takim to sposobem jestem uziemiona w swoim wlasnym domu. Dzisiaj wyrwalam sie tylko do teatru z klasa. Nie byloby tak zle gdyby nie koncert to odbyl sie tuz przed spektaklem (i byl calkowicie niezapowiedziany), gdzie pewna Pani wykonywala swoje utwory. Powiedzialam utwory bo spiewem nie moznabylo tego nazwac, ja to naswala ‚wyciem do ksiezyca’ bo uwiezcie mi tak to brzmialo. Ale wrocmy moze do mojej nudy. Siede sobie w domu i czekam az ktos do mnie przyjdzie i przyniesie lekcje… no i tez dowiedzialam sie dzisiaj ze moze zaczenimy pracowac nad nasza filmowa adaptacja Pana Tadeusza. Bedzie ciekawie i mam nadzieje ze wreszcie nam sie powiedzie.

Oki koncze…
Pozdrawiam wszystkich