czyli mała opowieść o polskiej służbie zdrowia :P

W sobotę dnia 2 maja dzień po naszym wstąpieniu do Unii Europejskiej miałam bliskie spotkanie III-go stopnia z chodnikiem. Szłam sobie spokojnie do parku, kiedy jakiś facet ‚nie wyrobił na zakręcie’ i wpadł na mnie powodując tym samym, że moja równowaga została zachwiana, co w efekcie zaowocowało o wspomniane wyżej spotkanie z chodnikiem. Po jakimś czasie (coś około 2h) spotkałam moje dwie kumpele, a że palec, który w całej akcji mógł się czuć najbardziej pokrzywdzony stał się już prawie dwa razy większy niż jego odpowiednik na drugiej ręce postanowiłyśmy, że wpadniemy na „PIERWSZĄ POMOC”.
I tu właśnie zaczyna się moja opowieść ;]
Po wejściu do budynku podeszłam do dyżurki pokazałam dwa palce, (z czego jeden był dwa razy większy od drugiego) i zapytałam się: „Przepraszam, ale gdzie ja się z tym mogę zgłosić?” na co facet się patrzy i mówi: „Ale ja tu nic nie widzę…” Słyszałam tylko parsknięcie śmiechu moich dwóch koleżanek… O spojrzał się jeszcze raz i powiedział: „No to idź do szpitala”… I to była właśnie interwencja pierwszej pomocy. No dobrze… pojechałyśmy do szpitala, podchodzę na odpowiednim oddziale do pielęgniarki i odbywam z nią taką właśnie rozmowę:

- Przepraszam, gdzie mogę się zgłosić z tym palcem po poradę?
- Proszę zarejestrować się do chirurga
- A mogłaby pani tylko zobaczyć, czy to coś poważnego?
- Nie, proszę się zarejestrować do chirurga
- Dobrze, a jak zarejestruje się to gdzie mam iść?
- Proszę czekać
- A da się zrobić to jakoś szybciej, może mam gdzieś jechać?
- Proszę czekać

No i tak to mniej więcej wyglądało, oczywiście nie czekałam i sama znalazłam inną, szybszą drogę, ale o tym już nie mówię, bo zajęłoby to za wiele miejsca i byłoby to nudne. Co wy na to?? Nie ma to jak miły i przyjazny dla pacjenta personel…

Oki kończę, ale wspomnę tylko jeszcze, że mój blogas ma od 2 maja już roczek. Ewentualne życzenia proszę składać w komentach, obiecuję, że wszytskie mu przekażę.

Pozdrawiam wszystkich