No tak… dzisiaj wstałam sobie o 6.30, żeby na 7.25 podreptać sobie do szkoły. Nie niestety się nie pomyliłam, właśnie do szkoły… Nasza cudowna szkoła… ‚ehhhh’ zażyczyli sobie, że odrabiamy… 2 styczeń (jak dla mnie to chore). No ale powoli wracamy do tematu. Byłam sobie w sobotę w szkole, ale nie było źle… mogę nawet powiedzieć, że było świetnie, pomimo to, że formalnie był to weekend. Z początku nie zapowiadało się wesoło, po koszmarnie nudnym i co najgorsze normalnym niemieckim przyszedł czas na nieco bardziej rozluźniony polski. Oglądaliśmy sobie filmiki, i rozmawialiśmy o wszystkim. A potem nastał czas angielskiego, który przyniósł nam doskonałą zabawę. Zaczęliśmy grać w kalambury podczas których wystąpiło wiele zabawnych sytuacji (szkoda, ze nie mogliście tego zobaczyć). Gra tak się spodobała, że byliśmy gotowi grać dalej na matematyce, jednak nie dało się przekonać naszej nauczycielki. Ta jednak sama nas zaskoczyła, bo po zrobieniu kilku przykładów rozdała nam kartki i wszyscy razem składaliśmy dwunastościan rombowy (każdy po jednym elemencie). Też było zabawnie. Już na przerwie przed geografią (z wyjątkowo nudną i nieciekawą nauczycielką) zaczęliśmy grać w kalambury ponownie. O dziwo geografica zgodziła się na naszą grę i zaczął się ogólno klasowy pojedynek. Było cudownie, dużo śmiechu i pełne rozluźnienie…

Z chemii się urwałam, ponieważ mój kumpel kończył 18 lat i nie mogłam opuścić tak ważnego dla niego święta. Jeszcze raz składam mu tu życzenia:
Wszystkiego najlepszego, dużo zdrowie, szczęście i słodyczy Squire życzy
No i na sam koniec dnia udałam się do kina na ‘Między słowami’. Film nie był najgorszy, ale także widywałam lepsze.

No kończę już bo znowu zrobiło się z tego wypracowanie…
Pozdrawia tych wszystkich, którzy tutaj dotarli i tych co przeczytali tylko ostatnie słowa :P

Pozdrawiam