squire blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

Jakis czas temu (dokładnie to 19 marca) byłam na całonocnym mataronie w Multikinie. O 22.30 rozpoczęła się projekcja pierwszej częście Władcy Pierścieni… Przerwa było około 1.30 do 2, w trakcie której dostaliśmy za darmo kawę i mogliśmy rozprostować kości… Kolejna przerwa zastała nas około 5.15. Cały mataron skończył się o 9.15… Jak dla mie było super i mnie się podobało… Udało mi się ani razu nie przysnąć ;p

A tak poza tym to ostatni tydzień nic nie przyniósł, byliśmy na PO w bunkrach (przepraszam, w budowlach ochronnych) Urzędu misata i na kilku spacerach… Ogólnie to nic nowego się nie wydarzyło…

Nadal nie mam weny i nie wiem o czym mam pisać, bo nic dziwnego, strasznego tudzież ciekawego się nie wydarzyło, w związku z czym nie mam o czym pisać…

Nie chcę was już zanudzac dlatego kończę
Pozrawiam

No tak… dzisiaj wstałam sobie o 6.30, żeby na 7.25 podreptać sobie do szkoły. Nie niestety się nie pomyliłam, właśnie do szkoły… Nasza cudowna szkoła… ‚ehhhh’ zażyczyli sobie, że odrabiamy… 2 styczeń (jak dla mnie to chore). No ale powoli wracamy do tematu. Byłam sobie w sobotę w szkole, ale nie było źle… mogę nawet powiedzieć, że było świetnie, pomimo to, że formalnie był to weekend. Z początku nie zapowiadało się wesoło, po koszmarnie nudnym i co najgorsze normalnym niemieckim przyszedł czas na nieco bardziej rozluźniony polski. Oglądaliśmy sobie filmiki, i rozmawialiśmy o wszystkim. A potem nastał czas angielskiego, który przyniósł nam doskonałą zabawę. Zaczęliśmy grać w kalambury podczas których wystąpiło wiele zabawnych sytuacji (szkoda, ze nie mogliście tego zobaczyć). Gra tak się spodobała, że byliśmy gotowi grać dalej na matematyce, jednak nie dało się przekonać naszej nauczycielki. Ta jednak sama nas zaskoczyła, bo po zrobieniu kilku przykładów rozdała nam kartki i wszyscy razem składaliśmy dwunastościan rombowy (każdy po jednym elemencie). Też było zabawnie. Już na przerwie przed geografią (z wyjątkowo nudną i nieciekawą nauczycielką) zaczęliśmy grać w kalambury ponownie. O dziwo geografica zgodziła się na naszą grę i zaczął się ogólno klasowy pojedynek. Było cudownie, dużo śmiechu i pełne rozluźnienie…

Z chemii się urwałam, ponieważ mój kumpel kończył 18 lat i nie mogłam opuścić tak ważnego dla niego święta. Jeszcze raz składam mu tu życzenia:
Wszystkiego najlepszego, dużo zdrowie, szczęście i słodyczy Squire życzy
No i na sam koniec dnia udałam się do kina na ‘Między słowami’. Film nie był najgorszy, ale także widywałam lepsze.

No kończę już bo znowu zrobiło się z tego wypracowanie…
Pozdrawia tych wszystkich, którzy tutaj dotarli i tych co przeczytali tylko ostatnie słowa :P

Pozdrawiam

Dzisiaj właśnie to wydarzenie miało miejsce w moim liceum… Wszystkie pierwsze klasy konkurowały o zdobycie pierwszej nagrody (która tak na marginesie mówiąc były kremówki). Każda klasa pokazała coś innego.
Jako pierwsza wystąpiła klasa 1b – klasa przyrodnicza – i pokazała nam jak wygląda życie w podmiejskim szpitalu (byłoby świetnie, gdybyśmy ich słyszeli).
Następni byli uczniowie z klasy 1e, którzy przedstawili miłość Romea do Julii w realiach dzisiejszego życia (tak prawdę mówiąc byli świetni).
Jako trzecia w kolejności była klasa 1a, która poobwijana w prześcieradła wygłosiła „Bogurodzicę” (powtarzając ją trzy razy, nikt tak naprawdę nie wiedział, o co im chodzi).
Czwarta w kolejności była moja klasa – 1d. Pokazaliśmy nieco unowocześnioną wersję wszystkim nam znanej bajki o wdzięcznej nazwie „Kopciuszek” (byłoby OK gdybyśmy bili do tego przygotowani).
A na końcu (niekonieczne szarym) zobaczyliśmy klasę 1c, która wcieliła się w rolę Adama i Ewy mieszkających (do czasu) w raju.

Nikt tak naprawdę nie wie czym kierowało się jury ale ustalili taką kolejność:
Pierwsze miejsce zajęła opowieść o miłości, która zakwitła w dwóch od lat zwaśnionych rodach (1e). Następnie ulokowała się Ewa wraz z jej towarzyszem Adamem (1c). A po nich wszystkim, na trzecim miejscu, sprzątał biedny Kopciuszek(1d).

Nikt z nas nie wie jakim cudem udało nam się zająć, w gruncie rzeczy, tak zaszczytne trzecie miejsce, ale większość śmie przypuszczać, że chyba przez litość jury do dla naszej nieudolności.

Tutaj chyba już zakończę moje wywody, bo zrobiło się z tej notki małe wypracowanie. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej notki (jeśli ktokolwiek tutaj dotarł i nie znudził się po drodze) nie jesteście na mnie za bardzo wściekli, że kazałam wam takie nudy trawić, jednak nie mogłam się powstrzymać i napisałam to co uważałam za stosowne.

I tym optymistycznym akcentem kończę…
Pozdrawiam


  • RSS