Na początek przepraszam, że odzywam sie dopiero po takim długim czasie od ostatniej notki.

Teraz wyjaśnienie tytułu notki…

Toteż w Święta i Sylwestra byłam na Dominikanie – wyspie o białych plażach i lazurowej wodzie niczym z pocztówki… 30 stopni słońce i woda… super. To było niezapomniane przeżycie.Mam nadzięję, że jeszcze kiedyś będę miała okazję tam wrócić… Cudowni ludzie, prawdziwi i czekoladowi murzyni na kazdym kroku uśmiechali się i nieustannie tańczyli i śpiewali… Tam ludzie są tacy przyjaźnie nastawieni do zycia, do ludzi…

Dodałam do linków dwie fotki (palmy na wietrze i katamaran na morzu), żebyście mieli szanse chociaz sobie wyobrazić jak było…

A tymczasem już u nas w tym zimnym, szarym i pochmurnym kraju otacza mnie codzienność. zskoła, kolejne wyzwania, którym musze sprostać… Musze sobie poradzić. Czasami myślę, że już nie dam rady, i właśnie wtedy wracam myślami do mojej wycieczki na tą słoneczną wyspę… tylko myśl, że gdzieś na świecie jest tak pięknie napedza mnie do dalszej pracy…

Pozdarwiam moich wszystkich NAJBLIŻSZYCH znajomych i przyjaciół
(wy wiecie o kogo chodzi) oraz wszystkich innych, których znam…