Dzisiaj, jak co poniedziałek na drugiej i trzeciej lekcji miałam religię. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że mam ‚lekko’ dziwnego ksiedza. To właśnie dzisiaj wpadłam na pomysł, żeby zacząć spistwac wszystkie jego dziwne teksty. Oto one:

„Nie wszystko można zrzucic na urazy z dzieciństwa”

„Proszę sie nie rozbierać na lekcji”

„Ja musze z wasza panią dokładnie porozmawiać, bo ta klasa wymaga terapii”
(tu mowa oczywiście o naszej klasie)

„Mam nadzieję dziecko, ze zadnych samookaleczeń nie dokonujesz”
(do kolezanki, która dzien wcześniej pojechała broda po chodniku)

„Słuchajcie moje drogie pyszczaki”

„…chyba, że chcesz byś dzieckiem specjalnej troski”

„If I were a rich man… i tak własnie sobie spekulowali”
(opowiadał o Bogu…)

„- uwaga… znajde… czy nie znajdę… no znajde czy nie znajdę?
– nie
-ahh niedowiarki”

„Hej gadaczka z rodziny pyszczaków… Asiu jak możesz…”

„Jesli ktos ogladał „Ziarno” pewnej niedzieli, to tam sa takie scenki biblijne z mupetami. Te Mupety sa naprawdę świetna, mówie wam…”

No i to by było na razie tyle… powiedzcie mi co sadzicie o moim ksiedzu… W sumie to lekcje sa ciekawe przez takie właśnie teksty.
mam nadzieje, że za tydzien znowu uda mia sie przytoczyć kilka cytatów…

Tymczasem pozdrawiam
Sandra