Wczoraj wrócilam z obozu… Po chwili reflekcji ztwierdzamm że był to obóz w pełni patoligiczny (jeśli brac pod uwage grupe 1 – moją i najstarszą). Dzień po przyjeździe rozpoczęły sie imprezy… grupa upita – z małymi wyjątkami. Złapali trzy osoby… Dwa dni później nieżle narąbany trzynastolatek… Miał takie jazdy, że jak bił sie rakietka do ping-ponga po głowie to nic nie czuł… A jak zobaczył zarówkę to powiedział: ‚Ale fajne’, po czym wyciągna łapska i złapał ją (o mało nie wyrywajac kabla) parząc sobie łapy, poniewaz nie wziął pod uwage, że ta żarówka swieciła sie już jakies 3 godziny non stop. Pomijając tego gośćia upiło się jeszcze kilka osób w jego wieku, średnio co 2 dni – wszystkich złapano. Miedzy tymi libacjmi chodzili nasi zbakani koledzy, którzy uciekali przed smietnikami i innymi przedmiotami martwymi (w ich wyobrażni takimi które zżerały na wejściu).Aha no i nie nalezy jeszcze zapominac o jednej lekomance, któr pewnego pieknego dnia nażarła sie apapów (zjadła ich około 20) i spawała na prawo i lewo). Potem ( o dziwo) były 3 dni spokoju. Zblizał sie koniec obozu i nie mogło sie obejśc bez jakichś naszych wybryków. Noc przed zielona nocą nasza lekomanka najadła się jakiegoś świństwa i zapił… tanim bełtem. Nie bedę już wspominać co z tego wyszło. Powiem tylko że zrobiła niezłą burdę na naszej ostatniej dyskotece i ze prawie odwieźli ją do szpitala. U mnie imprezy były codziennie (prawie i z małymi wyjątkami) ale nigdy nikogo z mojej paczki nie złapano. O czywiście nagminnym zajeciem nocnym (bez wiedzy wychowawców) było wychodzenia na miasto lub na plaże około 2, 3 w nocy. A już najfajniejsze były dwie agentki co to wyszły sobie w nocy na saunę (nikomu o tym nie mówiąc) i przepadły bez wieści. Pół 1 grupy spędziło około godziny na ich poszukiwanie i lataniu po mieście (niby) ich śladem, a one (i jeszcze jeden agent) powróciły sobie spokojnie do budynku natykając sie po drodze na kierowniczke obozu.
Ogólnie rzecz biorac bylo suuuper(choc bywałam na lepszych obozach).
Podsumowujac, jak przeanalizowałam te dwa tygodnie to doszłam do wniosku że obóz był „lekko patologiczny”. Co wy o tym myślicie?

Pozdrawiam wszystkich
Sandra

P.S.
W razie jakichkolwiek pytan prosze kierowac sie do komentów ;]

P.S.2
Autorka nie podawała imion wspominanych osób tylko i wyłącznie ze wględu na ochronę ich praw i danych osobowych…