Dwa dni temu wróciłam z ‚buszu’ czytaj lasu. byłam tam przez niepełny tydzień pod namiotami z grupką ludzi równie zwariowanych jak ja. Nie bedę się długo rozwodzic na ten temat, bo jakbym zaczeła to byście sie zanudzili czyajac tę notkę. Wspomnę tu tylko kilka najważniejszych aspektów. Najważneijszym faktem było to, ze ten czas spedziłam w gronie najwspanialszych kolezanek, jakie tylko mogłabym sobie wymarzyć. Było super. Jakieś 80 metrów od amiotów miałysmy wspaniałe, szyste i przede wszystkim ciepłe jezioro, w którym moczylysmy się kiedy tylko miałysmy na to ochote ;]. Było super. Szkoda, że nqsze drogi teraz sie rozchodza z uwagi na rózne licea do których mamy zamiar sie udać. Ale jednego jeste pewna… Nigdy o sobie nie zapomnimy… i to mnie najbardziej cieszy. Wiec to by było na tyle opowiadania o mojej ‚lesnej przygodzie’, jakby ktoś miał odnosnie niej jakieś pytania specjalne to prosze o zadawanie ich w komentarzach ;]Teraz informacja (niekoniecznie płatna): po raz kloejny odzewe sie dopiero około 5 sierpnia ponieważ wtedy wracam ze słonecznej i gorącej Turcji do której wybieram sie jutro w nocy ;]Pozdrawiam wszystkich znajomych, i zycze im dużo słońca, zdrowia i wspaniałych wakacji…No i jeszce na koniec jeszcze raz dziekuję: Agatce, Tinie, Zuzi i Viki za miło spędzony czas w lesniej ciszy… ;]PozdrawiamSandra