To dziwne ale wcale ich nie czuję… Może wyjątkiem jest to że nie mam świadomosci ze jutro muszę wstać o 7.00 (zeby tylko) i powlec sie na drugi koniec miasta do szkoły… Nie zmienia to jednak faktu ze ciagle czuje sie jakbym miała długi weekend i w poniedziałek za dwa dni musiała wrócić do szkolnej ławki… Za to strasznie sie nudzę i moje dni praktycznie wygladaja tak samo, nie różnią sie niczym… Przez dwa ostatnie dni byłam poza miastem, nad jeziorkiem. Wydawałoby sie ze moze bys ciekawie… Ale gdzie tam… było tak nudno, że nie mozna sobie tego wyobrazic nie uczesnicząc w tym… A tak swoja drogą to ciekawe, ze tak słabo potrafimy sobie zorganizowac czas jak jesteśmy sami i nie mamy mozliwości kontaktu ani spotkania ze znajomymi… Jest to pewien rodzaj uzaleznienia, które moze byc porównywalne do palenia papierosów (oczywiście pod względem przywiazania do nałogu). Żaden człowiek nie może zbyt długo życ w samotności, i nawet jeśli kilka dni nie kontaktujemy sie ze ‚swoim najblizszym otoczeniem’ odczuwamy silna potrzebe rozmowy z kims bliskim… Ciekawe jest to zjawisko…A tymczasem po powrocie do cywilizacji mam zamiar nadrobić moja nieobecność (pod względęm towarzyskim) i spotkać się z kimś… ;]Pozdrawiam